Status Skype

M�j stan

GG

Bramka ORANGE

BLIP.PL


Około pięciuset kilometrów w dwie godziny.

środa, 28 Kwiecień 2010

Czyli ponad 250 kilometrów na godzinę – a w drodze powrotnej – jeszcze szybciej!? Tak.

Tak się złożyło, że ostatnio  miałem okazję podróżować na trasie Warszawa-Szczecin w dość nietypowy acz przypadający mi do gustu  ze względu na długość a właściwie ze względu na krótki czas podróży, sposób- mianowicie małym prywatnym samolotem…

Lot odbył się dokładnie w dniu „zamkniętego nieba” dla lotów samolotami pasażerskimi. Ale, jak się okazało na płycie lotniska , małe samoloty – mogły latać na wysokości pozwalającej na kontakt wzrokowy z ziemią. A, że pogoda dopisała, było słonecznie i bez mała bezchmurnie i bezwietrzenie więc dwie godziny lotu z warszawskiego Bemowa w stronę Szczecina przebiegły spokojnie… Same momenty startu jak i lądowania odbyły się bardzo delikatnie i płynnie. Widoki były fantastycze, żałuję tylko, że tak ciężko z góry – takiemu laikowi jak ja, rozróżnić miejscowości i tereny nad jakimi lecieliśmy. Można by jakoś pooznaczać dużymi poziomymi znakami nazwy miejscowości, rzek i  innych interesujących punktów – tak by lecąc, wiedzieć – gdzie się w danym momencie, jest :) :) :) – żartuję oczywiście ;-).  W drodze powrotnej – już nie było tak przyjemnie. Sam start w Szczecinie a właściwie w Goleniowie, bo lotnisko jest w podszczecińskiej miejscowości Goleniów, odbył się w miarę spokojnie natomiast chwilę później przedzieraliśmy się przez pas wiatrów wiejących z przodu samolotu i przez to trochę tą małą skorupinką samolotu trzęsło i kołysało. Ale nie były to wstrząsy czy kołysanie, które mogłoby wywołać „sensacje żołądkowe”. Po osiągnięciu jakiś 5000 stóp, wiatru już nie było. W drodze  powrotnej lecieliśmy szybciej i już po około półtorej godzinnej podróży byliśmy ponownie na płycie lotniska Bemowo. Samo podejście do lądowania na kameralnym lotnisku na Bemowie z widokiem tętniącego życiem miasta – jest nielada przyjemnością. Spore wrażenie na mnie zrobił  również kokpit pilotów tego małego samolotu. Ilość wskaźników, przełączników i innych urządzeń przerosła moje oczekiwania. Powiem szczerze, że miałem ochotę poprzełączać trochę tych guzików :) !!! Na kokpicie podobało mi się jeszcze to, że wszystkie przyrządy i urządzenia, nawet w tak małym samolociku, były zdublowane.

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku nagranego telefonem komórkowym z podejścia do lądowania i lądowania na lotnisku w Goleniowie oraz do rzucenia okiem na zamieszczone w galerii fotki.

Udostępnij :
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Co-Robie.pl
  • email
  • Grono
  • Śledzik

Komentarz

Musisz być zalogowany by móc komentować.